Chiński Orfeusz o kobiecych rysach

Pechowa produkcja

Film “Mulan” z 1998 roku mimo odniesienia ogromnego sukcesu komercyjnego, nie został dobrze przyjęty w Chinach. Wytwórni Disney zarzucono przesadną europeizację wizerunku bohaterki, lekceważące potraktowanie oryginalnej legendy o Hua Mulan, a nawet beztroskie łączenie elementów kultury chińskiej z japońską, co dla Chińczyków jest wyjątkową obelgą. Obecnie wytwórnia podjęła próbę rehabilitacji produkcji, poprzez prace nad aktorską wersją filmu zdecydowanie bliższą legendarnemu pierwowzorowi. Na tę produkcję jednak jeszcze trochę poczekamy, ale już teraz możemy sięgnąć po książkową wersję Mulan, czyli “W świecie iluzji. Mroczna baśń” autorstwa Elizabeth Lim (https://www.taniaksiazka.pl/w-swiecie-iluzji-mroczna-basn-elizabeth-lim-p-1359914.html).

Historia w dobrych rękach

Dotychczas nad książkami z serii “Mroczna baśń” z powodzeniem pracowała Liz Braswell. W przypadku “W świecie iluzji” podjęto decyzję o zmianę autorki, co bardzo dobrze zrobiło tej pozycji. Najistotniejsze w tej zmianie jest to, iż Elizabeth Lim jest pochodzenia Chińskiego i dzięki temu zna rodzimą kulturę i mitologię Mulan od podszewki. Dzięki temu wprowadzony wątek wędrowania po chińskich zaświatach Diyu jest tak żywy i barwny. Ale od początku.

“W świecie iluzji” dokonuje małej, ale znaczącej zmiany w fabule filmu. W spektakularnej scenie walki z Hunami w górach to kapitan Shang zostaje śmiertelnie ranny, a nie Mulan. Nadal przebrana za żołnierza kobieta aby go ocalić udaje się do zaświatów, gdzie zawiera układ z ich władcą – Yamą. Mulan musi przed zachodem słońca dotrzeć na setny poziom zaświatów i powrócić z duchem Shanga inaczej zostanie więźniem Yamy na wieczność. Niezbyt sprawiedliwa propozycja, jednak Mulan przystaje na nią, by ratować mężczyznę, którego zaczynała darzyć sympatią. W podróży przez zaświaty towarzyszy jej opiekun Shanga – lew ShiShi. Na swój sposób przypomina to wędrówkę po piekle z “Boskiej komedii” Dantego, część czytelników dopatrzy się w wojowniczej Mulan nawiązań do postaci mitologicznego Orfeusza… Jedno jest pewne – czyta się to naprawdę dobrze.

Powieść Lim mimo iż wprowadza wiele nowych wątków do historii Mulan, pozostaje w ścisłym dialogu z filmem, a nawet jego kontynuacją. Fani produkcji Disneya na pewno będą zachwyceni wyłapując  nawiązania do filmu, dla reszty będzie to po prostu przyjemna lektura. Książkę czyta się lekko, jej język jest przystępny i nie męczy czytelnika. Wprawdzie tempo narracji może czasem denerwować, to klimat wynagradza to z nawiązką. Obraz zaświatów nakreślony w powieści jest niezwykle przekonujący, a autorka odpowiednio dozuje napięcie, dzięki czemu od “W świecie iluzji” ciężko się oderwać.

Pozycja, którą warto znać

Książki z serii “Mroczna baśń” z założenia są swego rodzaju zabawą w “co by było gdyby…?”. Pozwala to na lekkie odświeżenie historii z filmów animowanych, a także zastanowienia się, jak wyglądałaby dana historia, gdyby wzbogacić ją o dodatkowe wątki. Historia Mulan wypada w takiej wersji naprawdę dobrze. Może nie jest to mistrzostwo, ale taki właśnie jest ten cykl – prosty, lekki i przyjemny. Dodaje do starej historii nowy dreszczyk emocji, a przy okazji wprowadza nas w nostalgiczny świat wspomnień z dzieciństwa. “W świecie iluzji” to powieść, z którą warto się zapoznać. Stanowi ona świetną rozrywkę, którą będziemy jeszcze długo wspominać.

Książka zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com